




Przygotowania wczoraj wieczorem.
Obudziliśmy Ronję śpiewem.



Ronja dzieliła dzieciom lody w przedszkolu.


Odebrałam ja razem z babcią i pojechałyśmy do Larsens Café na lody.

W domu Ronja się bawiła swoimi prezentami razem z tatą.

Na obiad była zupa, po obiedzie kąpiel (babcia mówi że Ronja to straszny brudas), mycie zębów i czytanie książeczki. Dzisiaj czytałyśmy nową książke o smokach, którą Ronja dostała od babci.
Po przeczytaniu utuliłam Ronję w pierzynce, obiecałam że zaraz wrócę, włączyłam pranie i zmywarkę co zajęlo jakieś trzy minuty, wróciłam do Ronji i zobaczyłam dziewczynkę śpiącą snem sprawiedliwych.




Dostaliśmy pieniądze na kupno domku do zabawy dla dzieci.
Jak wiadomo, na dobre rzeczy czeka się długo.





Jestem bardzo zadowolona.
Ronja jest trochę chora. Dzisiaj był spokojny dzień, dużo telewizji oglądała i bez żadnych skoków.

Jak przyszedł czas na kolację, to ona była całkowicie nie do życia. Nie chciała siusiu, nie chciała myć rąk, nie chciała jeść i w ogóle nic nie chciała. Nie potrafiła sobie ze sobą poradzić i nie dawała nam pomóc sobie. Płakała, krzyczała, wyrywała się i uderzyła mnie mocno w twarz (i strasznie się rozpłakała jak krzyknęłam bo bolało).

Spytałam się czy chce iść do mnie do chusty, i to pierwsze do niej dotarło. Tak, chciała.

Wsadziłam ją na plecy w tej chuście i od razu pomogło. Uspokoiła się, rozmawiała normalnie, zjadła kawałeczek kiksa i chciała zejść żeby zjeść trochę obiadu

Zjadła, siedziała, rozmawiała, a jak skończyła, poprosiła żebym ją znowu ponosiła troszkę.

Poszłyśmy na malutki spacerek i był spokój nawet z ubieraniem piżamki.
One coś jednak potrafią, te chusty.
Ronja dostała nową sukienkę.



Nie bardzo chciała mi pozować…