Ronja jest trochę chora. Dzisiaj był spokojny dzień, dużo telewizji oglądała i bez żadnych skoków.

Jak przyszedł czas na kolację, to ona była całkowicie nie do życia. Nie chciała siusiu, nie chciała myć rąk, nie chciała jeść i w ogóle nic nie chciała. Nie potrafiła sobie ze sobą poradzić i nie dawała nam pomóc sobie. Płakała, krzyczała, wyrywała się i uderzyła mnie mocno w twarz (i strasznie się rozpłakała jak krzyknęłam bo bolało).

Spytałam się czy chce iść do mnie do chusty, i to pierwsze do niej dotarło. Tak, chciała.

Wsadziłam ją na plecy w tej chuście i od razu pomogło. Uspokoiła się, rozmawiała normalnie, zjadła kawałeczek kiksa i chciała zejść żeby zjeść trochę obiadu

Zjadła, siedziała, rozmawiała, a jak skończyła, poprosiła żebym ją znowu ponosiła troszkę.

Poszłyśmy na malutki spacerek i był spokój nawet z ubieraniem piżamki.
One coś jednak potrafią, te chusty.