Za piec pierwsza

Juz jestesmy w domu. Po póltorej godzinie Thomas nie wytrzymal i do mnie zadzwonil. O wspólnych silach udalo nam sie dostawic tescia do domu, chociaz strasznie byl towarzyski i bardzo chcial isc balowac… Teraz niech tesciowa sie martwi. 🙂 A portfel sam jej dal zeby wsadzila do torebki jak byli w Århus.

This entry was posted in Familien, Fra det virkelige liv. Bookmark the permalink.