Dzisiaj zrobiłyśmy zupę pomidorową.
Piszę zrobiłyśmy, bo Ronja robiła ją ze mną. Dolewała, mieszała, smakowała, doprawiała, zagęszczała i świetnie się bawiła. Nawet nieźle nam ta zupa wyszła.
Do zupy były kulki mięsne i ciastowe, bo tak sobie zażyczyła, chociaż tata wolałby ravioli. I zrobiłam tosty z serem, zużyłam całą resztkę czerstwego chleba.
Nord zajadał jakby nie było jutra, ale był i głodny i zmęczony.
A zdjęcie z przedszkola, gdzie Ronja lubi budować. Chyba wyciągnę klocki duplo z ukrycia.
