Midaldrende manden min blev fejret behørigt både sidste fredag, i søndags og i mandags, hvor en impromptu grillaften stablede sig selv på benene. Til den sidste ringede vi Thomas’ bedstemor op, som meget gerne ville komme og hygge med os – det var dejligt.
Al solen havde vi en fin løsning på – også selvom den parasol, Thomas havde købt som gave fra mine forældre, blev først købt tirsdag.
Myrna mente ikke at hatten passede, men Ellen var “a good sport” og beholdt den på hele aftenen. Lidt kongelig har man da lov til at være! 😀
Tesciowa zaprosila siebie i tescia do nas na grilla w poniedzialek wieczorem (spytala jakie mamy plany, Thomas mówi ze chcielibysmy wyjsc na miasto cos zjesc – znaczy my we dwoje, a ona sie od razu spytala ” To gdzie idziemy?”, no to wyszlo na grilla na tarasie). Slonce bylo (parasol sloneczny od moich rodziców kupilismy dopiero we wtorek), ale nie bylo problemem, bo moje kapelusze dadza sobie z nim rade. Tesciowa miala swój na glowie tylko pare minut, ale babcia nie zdjela swojego az szla do domu. Troszeczke rojalnie mozna sie pokazac 🙂 I fajnie ze babcia byla na grillu. Mówi ze ma tyle wnuków i prawnuków a tak rzadko jest na ich urodinach (trzeba przyznac, ze ma to tez troszke do czynienia z tym, ze nie chce czesto wychodzic z domu).